GARAŻ JOEGO


Tekst poniższy pochodzi z książki pt. "Poeci rocka cz.2". Został on przetłumaczony przez Jędrzeja Polaka i Marka Zgaińskiego. Na tej stronie został on umieszczony za zgodą Jędrzeja Polaka.

AKT DRUGI

W końcu odkryto
że Bóg nie chce
abyśmy byli wszyscy
tacy sami
Była to
ZŁA WIADOMOŚĆ
dla Rządów Tego Świata
ponieważ głosiła coś przeciwnego
niż doktryna
Kontrolowanych Racji Żywnościowych
Ludzkość musi być bardziej zuniformizowana
jeżeli
Przyszłość
ma spełnić nasze pozytywne oczekiwania
Poszukiwano wielu sposobów
by zrównać nas wszystkich
ale niestety
Jednakowości nie można wprowadzić siłą
I właśnie wtedy
ktoś
wpadł na pomysł
Totalnej Kryminalizacji
oparty na zasadzie
że jeśli wszyscy staniemy się bandziorami
to będziemy w końcu równi
do jakiegoś stopnia
w oczach
Prawa
Ustawodawcy sprytnie wymyślili
że większość ludzi jest
zbyt leniwa aby popełnić
Prawdziwą Zbrodnię
wyprodukowano więc nowe prawa
które każdy mógł łamać
o dowolnej porze dnia i nocy
I
gdy wreszcie każdy z nas złamie jakieś prawo
znajdziemy się w tym samym wielkim szczęśliwym klubie
do którego należy również Prezydent
i grube ryby stojące wysoko w hierarchii
wszystkich ulubionych religii
Totalna Kryminalizacja
była największym pomysłem swoich czasów
uzyskała także dużą popularność
wśród ludu pomijając te kręgi
które nie chciały być bandziorami lub wyjętymi spod prawa
Tak więc oczywiście trzeba było ich
nakłonić do niej
co jest jednym z powodów dla których
Muzyka
stała się w końcu
Nielegalna

SCENA IX

Najciemniejsza część mojej duszy

(Po przyjeździe do modernistycznego biura-katedry-magazynu-kompleksu mieszkalnego L.Rona Hoovera, Joego wita nagrany uprzednio komunikat i pełen dramatyzmu obraz na ekranie telewizyjnym wielkości ściany)

L.Ron Hoover

Witaj w Pierwszym Kościele Aplikantologii
Biała Strefa służy do za- i wyładunku
Nie stój jak kabał-wan
Pokażę ci najciemniejszą część mojej duszy
Nie próbuj przejrzeć moich oczu
Nie chciałbyś zobaczyć tego co one

Joe

(mówi do siebie)

Niektórzy ludzie myślą, że Jeśli posuną się za daleko
nigdy nie wrócą tam, gdzie pozostała większość
Być może jestem szalony
ale wiem jedno
Możesz być zdziwiony
gdy zdecydujesz się tak postąpić

(zracjonalizowawszy swoją wyprawą do modernistycznego biura-katedry-magazynu-kompleksu mieszkalnego L. Rona Hoovera, Joe szuka odpowiedzi na nurtujący go problem)

Oh, oh, oh Mistyczny Doradco
Na czym polega mój problem
Powiedz mi
Powiedz mi czy wiesz

L.Ron Hoover

Nie obawiaj się mój synu
jesteś typowym przykładem
Podświadomego Fetyszysty Aplikacyjnego
a przynajmniej tak mi się wydaje...

Joe

To bardzo, bardzo dziwne
nigdy nie pożądałem tostera
ani kolorowego telewizora

L.Ron Hoover

Podświadomy Fetyszysta Aplikacyjny
jest osobnikiem który
nie przyznaje się sam wobec siebie
do tego, że osiąga satysfakcję seksualną
wyłącznie przy pomocy maszyn
Masz Jasność?

Joe

Sugeruje pan, panie Ron
że powinienem się otworzyć?

L.Ron Hoover

Nie, mój synu
powinieneś dać się zamknąć
Będziesz miał kupę zabawy
Jeśli pragniesz maszyny, która cię pokocha
idź do klubu "Zamknięcie" i znajdź sobie jedną
One wszystkie tam są!

Joe

Tak, to zupełnie proste...

L.Ron Hoover

Tak, ale jeśli chcesz naprawdę dobrą
musisz nauczyć się obcego języka

Joe

Na przykład niemieckiego?

L.Ron Hoover

Zgadza się
W tym kraju robią niezłe, zgrabne maszyny
(należy się 50 dolców)

(Do pokoju wpada wesoła grupa roztańczonych aplikantologów ubranych w aluminiowe kombinezony laboratoryjne. Łapiąc się za ręce otaczają Joego kołem, pilnując by uiścił całą należność i śpiewają razem z L. Ronem Hooverem, który udziela Joemu ostatnich pouczeń)

Jesteś w błędzie
jeśli myślisz, że jesteś z-mode-fiksowany
Jesteś w potwornym błędzie
Nic stój jak kabał-wan
To wszystko jest nicością
więc co to może znaczyć... etc.

SCENA X

Wyjmij go

(Joe opuszcza Pierwszy Kościół Aplikantologii i postanawia zastosować się do kosztownej porady L. Rona Hoovera)

Centralny Analizator

Mówi Centralny Analizator
Joe nauczył się mówić po niemiecku
Tak, i pomyślcie po co to zrobił!
Chce pójść do klubu "Zamknięcie" w którym mają
maszyny podobające się facetom ubranym jak gospodynie domowe
i mówiącym po niemiecku
(wiecie, o co mi chodzi)
poszedł do klubu i zobaczył
te wszystkie roboty kuchenne tańczące ze sobą
i w tłumie dostrzega tego jednego
wyglądającego jak skrzyżowanie przemysłowego
odkurzacza z chromowaną świnką-skarbonką
którego powierzchnię pokrywają
intymne akcesoria seksualne
Wygląda naprawdę rajcownie
Joe widząc go śpiewa po niemiecku

Joe

Fick mich, du miserabler hurensohn
Fick mich, du miserabler hurensohn
Streck ihn aus
Streck aus deinen heisen gelockten
Streck ihn aus
Streck aus deinen heisen gelockten
...
schwanz
Ah-ee-ahee-ahhhhhh!
Mach es sehr schnell
Rein und raus
Magisches Schwein
Mach es sehr schnell
Rein und raus
Magisches Schwein
Bis es spritzt
spritzt, spritzt
Feuer!
Bis es spritzt
spritzt, spritzt
Feuer!
Aber beflecker nicht
das Sofa, Sofa!
Aber beflecker nicht
das Sofa, Sofa!
etc.

(Zaskoczony znakomitą znajomością swojego ojczystego języka, błyszczący model XQJ37 napędzany jądrowo Panaseksualny Rotojebaka, imieniem i nazwiskiem SyBorg /który, jak poprzednio mniemano był synem pani Barg wzywającej policję w drugiej piosence w Scenie l/podjeżdża do Joego i mówi)

Wybierz mnie
Jestem czysty
Mój program pozwala mi też swobodnie mówić po angielsku

(Zaskoczony Joe stoi nie mogąc powiedzieć ani słowa, a podniecony jego zwierzęcym magnetyzmem Sy Borg kontynuuje)

Czy mogę prosić do tańca?

(Joe, który prezentuje się znakomicie w chustce na głowie i żółtym, szyfonowym fartuszku odpowiada śmiało powtarzając po angielsku kwestie, którą początkowo zaśpiewał w jeżyku niemieckim, tak, aby jego intencje w stosunku do urządzenia były zupełnie jasne)

Joe

Mam lepszy pomysł
Wyjeb mnie ty nieszczęsny skurwysynu
Ty nieszczęsny skurwysynu
Wyjmij go
Wyjmij swojego żylastego druta
Wyjmij go
Wyjmij swojego żylastego druta
druta, druta, druta
Niech porusza się szybko w tę i z powrotem
Ty Zaczarowana świnio
Niech porusza się szybko
Ty Zaczarowana świnio
Aż się spuści, spuści, spuści
Ognia!
Aż się spuści, spuści, spuści
Ognia!
Tylko nie zachlap Sofy, Sofy
etc.

(Tymczasem, po to by dowieść Joemu, iż nie jest tylko zwykłą maszyną, Sy cytuje kilka linijek Amerykańskiej Poezji Miłosnej)

Sy Borg

Co taka dziewczyna jak ty
robi w tym okropnym miejscu
Czy często tutaj przychodzisz
Poczekaj! Już mam!
Jesteś Włoszką, co?
Jesteś Żydówką, uwielbiam twoje paznokcie
Do mnie, czy do ciebie?
Spójrz na chrom, dotknij chromu, poczuj chrom
uzdrów chrom, słyszysz jak cię prosi?
Na czarno się rosi
Promieniuje pożądaniem
jak stado węży przed śniadaniem
Jak parowóz przed sapaniem


SCENA XI

Sy Borg

Centralny Analizator

Mówi Centralny Analizator
Joe i jego chłopak wracają do mieszkania
by zorganizować sobie małe przyjęcie

Joe

Sy Borg
Daj mi go, daj mi go
Sy Borg
Daj mi twoją chromowaną nogę
SyBorg
Daj mi go, daj mi go
Daj mi twoją chromowaną nogę
Druciki, szczypczyki
Oponek bieżniki
Rajcują mnie
Podniecają mnie
Chyba oszalałem, chyba oszalałem, oh...

(Głaszcząc wystające wypustki Sy'a, Joe śpiewa dalej)

Ty, Sy, ale masz klawe mieszkanie

Sy Borg

Wszystkie tereny rekreacyjne
sponsorowane przez rząd są czyste
i zapewniają pełną satysfakcję

Joe

To ekscytujące!
Nigdy nie jebałem malej chromowanej maszyny
wyglądającej jak zaczarowana świnka
pokryta intymnymi akcesoriami seksualnymi

Sy Borg

Spodoba ci się to!
To sposób na życie!

Joe

Czy to oznacza, że być może później wyjebiesz mnie?

Sy Borg

Jeśli chcesz, możemy urządzić sobie
klawą orgię

Joe

Tylko ty i ja?

Sy Borg

Wynajmuję to mieszkanie
na spółkę z Bobem - zmodyfikowaną lalką
dla pedałów
On idzie na całość!
Czy próbowałeś kiedyś seksu oralnego
ze zminiaturyzowaną, gumową homorepliką?

Joe

Nie, jeszcze nie.
O, czy to on?

Centralny Analizator

Tak, to on
Twoje życzenie jest dla niego rozkazem
Lubi cię
Chce cię pocałować
Powiedz mu, czego sobie życzysz...

Joe

Naprawdę?!
Cześć kochasiu!
Chyba zdecyduję się na maleńkie
ale podniecające ciągnięcie drucika
Ciągnij, ciągnij, ciągnij drucika
Wciągnij go do chromowanego przełyka

Sy Borg

Nachyl się

Joe

Bob, miła chłopczyka
pociągnie drucika
Ciągnij, ciągnij, ciągnij
drucika aż do połyka

Sy Borg

Spodoba ci się to...
Wygląda jak turystyczny aparat do masażu

Joe

Mała policyjna czapeczka
i skórzane spodenki
wyglądają tak męsko...
Warren ma takie same
Hej

Sy Borg

Bob jest zmęczony
Wyjeb mnie, ty wściekły zakapiorze
Eh, to łaskocze...
Jesteś śmiesznym facetem...
Lubię cię, chcę cię pocałować...

Joe

Tak, to wspaniale!
A co powiesz na pejcz i trochę poniżenia

Sy Borg

Wszystko, co rozkażesz Panie...

Joe

Oh, nie, nie mogę w to uwierzyć...
jesteś znacznie lepszy od Mary

Sy Borg

Jebiesz mnie za mocno...

Joe

Czystszy niż Lucille

Sy Borg

Jebiesz mnie ...

Joe

Tego mi brakowało przez te wszystkie lata

Sy Borg

...za mocno...

Joe

Sy...

Sy Borg

Za mocno...

Joe

Sy...

Sy Borg

Jebiesz mnie za mooooooooooooo

Joe

Mów do mnie
Kisielowaty deszcz musiał spowodować zwarcie
w jego głównym obwodzie
On jest... On jest... O mój Boże!
Musiałem zajebać go... Hej... na śmierć... Hej!

Centralny Analizator

Mówi Centralny Analizator
Zniszczyłeś właśnie jedyny model
XQJ napędzanego jądrowo Panseksualnego Rotojebaki
Zapłacisz za to
Poddaj się, nie masz szans!

Joe

Aleja... ja nie mogę zapłacić...
Oddałem wszystkie pieniądze
temu klawemu, religijnemu facetowi dwie piosenki temu

Centralny Analizator

Pójdź synu,
pomiędzy nami znajdziemy jakiś sposób
by zadośćuczynić tej szkodzie...


SCENA XII

Dzyń robi dla Judy

Centralny Analizator

Cześć!
Mówi Centralny Analizator ,
Joe został wysłany do więzienia
w którym trzymani są wszyscy przestępcy
ze świata showbiznesu
Wiecie... ci, którzy zostali złapani...
To jest okropne miejsce :
pomalowane od wewnątrz na zielono
gdzie muzycy i byli biurokraci
wąchają detergenty i jebią się
na przemian

(Podczas, gdy Centralny Analizator chrząka znacząco, na scenia pojawia się Ojciec Riley, który zamienił się w Buddy Jonesa, a obecnie występuje jako Ojciec Riley B. Jones Kapelan Więzienny, który - w raczej przycężkawej formie artystycznej - zajmuje się śpiewaniem tej piosenki towarzysząc zakapturzonym biurokratom w czasie ich poszukiwań nowego, świeżego mięcha do wyjebania. Po znalezieniu ofiary książęta przemysłu handlują z Ojcem Riley wymieniając czekoladki i papierosy na poświęcane mazidło. A gdy już dobiją targu, Ojciec Reily podtrzymuje ich na duchu, gdy rozpinają rozporki)

W każdym razie
będąc w więzieniu Joe spotyka byłego speca od reklamy
w dużej wytwórni płytowej
Łysego Johna Króla Jebaków

Ojciec Riley B. Jones

To jest opowieść o Łysym Johnie

Chór Byłych Biurokratów

Dzyń robi dla Judy Dzyń, dzyń

Ojciec Riley B. Jones

Który gada za dużo i zawsze się myli

Chór Byłych Biurokratów

Dzyń robi dla Judy Dzyń, dzyń

Ojciec Riley B. Jones

Powiedział:
Dzyń był świń
świń robił cały Dziń
Dzyń robił dla Judy
Został wątpliwości ciń

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John, zaśpiewaj jeszcze raz
Dzyń robi dla Judy

Ojciec Riley B. Jones

John ma kiełbasę
Tak, człowieku...
John ma kiełbasę, która sprawi, że pierdniesz
John ma kiełbasę, która złamie twe serce
Złamie twe serce i sprawi, że pierdniesz
Nie bądź głuptasem
i nie nadziej się na kiełbasę
John ma kiełbasę, tak...
John do ubikacji poszedł na spacer
Tam w obie ręce chwycił kiełbasę
Pokazał wszystkim jej ogrom i masę
John ma kiełbasę, tak...
I tak kiełbasę mocno tarmosił
Że aż musztardą kafelki zrosił
I wreszcie rzekł - stańcie przy ścianie
bo was kiełbasą moją poranię

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John, przykro nam
zaśpiewaj jeszcze raz
Dzyń robi dla Judy
Dzyń, dzyń

Łysy John

źróbcze miejszczce dla żelaznej kiełbaszy

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John...

Łysy John

Ręczników dajcze mi tuzin
chodźcze pod prysznicz mali i duzi

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John...

Łysy John

Barman, przyniesz mleko i ajerkoniak

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John...

Łysy John

Po namyśle, wolę wodę H2O

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John...

Łysy John

Talku! Więczej talku!

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John...

Łysy John

Zważyłem szwoje jaja
Czy żważyliszcze szwoje?

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John...

Łysy John

No, ile ważą?

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John...

Łysy John

Mam prawie dwa kilometry wżrosztu

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John...

Łysy John

Ta dżewucha muszy bycz czarowniczą

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John...

Łysy John

Nie martwcze szę o pedałów, ja to żałatwię

Chór Byłych Biurokratów

Przykro nam John...

Łysy John

Konie Przewalszkiego już wymarły...
Tak... sztudiowałem ż tokijszkim dzyniem
i także ż orientalnym Kato...
Moje czato zawiera wodę
Uwielbiam szposzób w jaki mówią kopenhaszki...
Kierowcza McDoodle...
Kiełbaszą, szalima szalami...
Tak, to mi pszypomina szubsztancz To mi pszypomina szubsztanczję
którą wypuszczał Piegowaty raź na mieszącz...


SCENA XIII

Smaruj go wazeliną

(W końcu Ojciec Rtley B. Jones podchodzi do Joego z małą teczką zawierająca Błogosławione Mazidło)

Centralny Analizator

Mówi Centralny Analizator
Biedny Joe...
Zmęczyło go już ciągle nadziewanie się na kiełbasę
Ale próbowaliśmy go ostrzec, nieprawdaż...
W porządku, Joe, sam tego chciałeś
Oto nadchodzi moment prawdy

Joe

(Namaszczając się Błogosławionym Mazidłem)

Wazeliną go powlecz
żeby wchodził dobrze

Manx

Szybko nasmaruj go i basta
wtedy zabiorę cię do miasta

(Joe, który ciągle ubrany jest jak gospodyni domowa, poprawia swój fartuszek i śpiewa zajmując dogodną pozycję)

Joe

Dobre kobity lekko nie mają
bo dobrych chłopów ciągle szukają
Wodzą dokoła krowim wzrokiem
ach gdzie jest, gdzie to dobre chłopię
I jeśli cudem znajdą chłopaka
gratka to dla nich nie byle jaka
A jeśli kiedy puszczą takiego
to już nie znajdą nigdy lepszego
Wazeliną go powlecz
żeby wchodził dobrze

Manx

Szybko nasmaruj go i basta
wtedy zabiorę cię do miasta

Joe

Bo dobry chłop ma to do siebie
że ulży babie w każdej potrzebie
A że potrzeby są rozmaite
czasem to trzeba robić z odbytem
Wtedy wystarczy powlec go mazią
by nie bolało gdy będzie właził
Wazeliną go powlecz
żeby wchodził dobrze

Manx

Szybko nasmaruj go i basta
wtedy zabiorę cię do miasta

Joe

Kobieta jednak bywa już taka
że jej wystarczy maść byle jaka
Nawet nie trzeba ze sobą nosić
wystarczy zgarnąć to co się rosi
śluz albo ślina nie ma różnicy
byle był poślizg przy odbytnicy
Bo jeśli skóra bywa zbyt sucha
to nieprzyjemne jest to dla ucha
Wazeliną go powlecz
żeby wchodził dobrze
Och, nie... znowu ten nieprzyjemny dla uszu dźwięk...

(I rzeczywiście, ściany więzienia rozbrzmiewają różnego rodzaju krzykami, gdy prawnicy, biurokraci i faceci od reklamy skaczš na Joego by wykonać spektakularny, szybki gwałt zbiorowy prowadzący do...)


SCENA XIV

Poza tym

Joe

(Odrobinę wyczerpany)

Ci biurokraci zajebali mnie na śmierć
i upłynie Jeszcze dużo czasu
zanim spłacę dług...
A przecież chciałem tylko grać na gitarze
i podciągać struny
rititjtitu
Już mam!
Zamilknę i pogrążę się
w mrocznej strefie moich najskrytszych myśli
Będę leżał na plecach aż do świtu
w stanie semikatatonicznym
Będę śnił o gitarowych improwizacjach
które wyprowadzą z równowagi
jakiegoś biurokratę

(Tak, rzeczywiście, Joe śni o gitarowych improwizacjach doprowadzających do szału każdego biurokratę... tych długich improwizacjach... każdy biurokrata wie, że tylko płyty z krótkimi improwizacjami mają szansę stać się przebojami, z wyjątkiem płyt Duane Eddy)

No, chyba udało mi się
Gdyby mogli to usłyszeć...
Jeszcze z pół tuzina takich improwizacji
a pękła by im żyła w dupie gdy walą się nawzajem
Ale niestety, to tylko sen
Coś, co pozwala mi przetrwać z dnia na dzień
W porządku...
Nie mogę się doczekać
Nie mogę się doczekać jak to będzie na wolności...
etc.

(I Joe leży sobie, śniąc latami o gitarowych improwizacjach, aż w końcu wypuszczają go na wolność)

SCENA XV

Kosił mój trawnik...

Joe

(śpiewa sobie wychodząc z wiezienia)

W końcu mnie wypuścili...
Mój Boże, świat naprawdę wygląda inaczej
od kiedy muzyka stała się nielegalna

Nie ma nic do roboty
Jestem nałogowcem, jestem uzależniony od grania...
Ale nie ma już muzyków
Wszyscy zniknęli
Poczekajcie, już mam!
Zamilknę i pogrążę się
w mrocznej strefie moich najskrytszych myśli
Będę szedł przez parking
w stanie semikatatonicznym
Będę śnił o improwizacjach gitarowych
towarzyszących komunikatowi
o strefie za- i wyładunku...

(Joe wędruje przez świat, który wygląda jak powleczony plastikiem. świat doskonale zoranizowany. świat, w którym wszyscy meldują się codziennie w wyznaczonym miejscu w kolejce. Gdzieś przed okienkiem, gdzieś w jakimś budynku, gdzieś po to aby odebrać zasiłek, zasiłek, który pomoże młodym w spłacie nikomu niepotrzebnych i nie dających się naprawić urządzeń nabytych przed laty przez ich rodziców na raty, z zabezpieczeniem w postaci przyszłych dochodów ich dzieci. Pozostałą cześć zasiłku młodzi ludzie przeznaczą na zakup zabawek, na własne konto, zabawek, z których większość psuje się tuż po zakupie i poniewiera się wszędzie)

Jeśli chcesz za- lub wyładować
przejdź do Białej Strefy
Spodoba ci się to
To sposób na życie

(Joe potyka się o zwały nikomu niepotrzebnych dóbr konsumpcyjnych, które tworzą abstrakcyjne pomniki dedykowane Jakości Amerykańskich Produktów Przemysłowych. Marzy o swoich głupich improwizacjach i gdzieś z tyłu głowy słyszy głos pani Borg, który nie daje mu spokoju...)

Głos pani Borg

ściszcie to!
ściszcie to!
Moje dzieci śpią tutaj!
Czy nie znacie jakiejś ładnej piosenki
Dzwonię na policję!
Już zadzwoniłam
Będą tutaj za chwilę...
Ja nie żartuję...
Już nadchodzą
Co za bałagan, i tak od wielu dni...
Kosił mój trawnik...
Był takim miłym chłopcem
etc.

Centralny Analizator

Mówi Centralny Analizator

Tak, Joe był miłym chłopcem Kosił trawniki...
Lecz obecnie Jego umysł jest całkowicie
zniszczony przez muzykę
Jest tak szalony, że wierzy iż ludzie piszą
artykuły i recenzje na temat jego
wyimaginowanych improwizacji
I w związku z tym
coraz bardziej pogrąża się
w mrocznej strefie własnych myśli
Wyobraża sobie nie tylko improwizacje gitarowe
ale co gorsza, wokalizę piosenki o nieistniejących
artykułach na jego temat...


SCENA XVI

Gęś Packarda

Joe

(ściskając w ręku statuetkę z maski starego samochodu)

Może myślicie, że jestem
gęsią na masce Packarda?
Albo Ronaldem McDonaldem
Nouveau Secret
Odpierdolcie się ode mnie!
Nie potrzebuję się tłumaczyć
że jestem tym kim jestem
Słyszycie mnie?
Ci wszyscy dziennikarze muzyczni
to najgorszy rodzaj gówna
Sprzedają punk jak najnowszy rodzaj
jakiejś angielskiej choroby
Czy tak już będzie?
Oszczędźcie mnie!
O nie, idźcie stąd...
Dla kogo wypisujecie te brednie
Chciałbym to wiedzieć
Wiem, że jesteście kurwą opłacaną przez rząd
i waszym zadaniem Jest utrzymywanie ludzi w nieświadomości
Pieprzyć tych wszystkich gryzipiórków
Będę wyrażał się ściślej
tak by mnie zrozumieli
Pocałujcie mnie w dupę!
Albo trzymajcie się z daleka
bo i tak na to nie zasługujecie
Hej, hej, hej Joe!
Kogo dmuchnąłeś
i kto cię szturchnął by wejść na scenę
Ciągnij mocniej albo skończą się srebrniki
Nie chodzi mi o twój kciuk...
Na kolana, głupcze!
I ciągnij aż do utraty zmysłów
Dziennikarstwo mnie przeraża
Powinniśmy zdać sobie z tego sprawę
A co się stało z Mary?

(i gdy tylko wypowiedział te słowa, miał wizje Mary wygłaszającej wykładzik)

Głos wizji Mary

Cześć, to ja
dziewczyna z autobusu
Pamiętasz, ostatnia trasa...
No cóż, informacja nie jest wiedzą
wiedza nie jest mądrością
mądrość nie jest prawdą
prawda nie jest pięknem
piękno nie jest miłością
miłość nie jest muzyką
Muzyka jest Najlepsza!
Mądrość jest domeną mędrców
(którzy wymarli)
Piękno jest tylko fonetycznym zniekształceniem
stówa oznaczającego wyciśnięcie znaku
na skórze rozpalonym narzędziem
(obecnie w zaniku)

(I gdy tylko wypowiedziała te słowa, dość niezręczne i prawdopodobnie niesłuszne - ale kogo to kurwa obchodzi - na horyzoncie pojawiają się rozpalone narzędzia w dużych ilościach, które machając obrzydliwymi skrzydłami i ukazując światu schowane chromowane wypustki podążają ku Białej Strefie w pobliżu Katedry Pod Wezwaniem Naczyń Wielkiej Ameryki, gdzie mają nadzieję znaleźć cos do jedzenia)

Joe

Szanowna Publiczności, jesteś bardzo miła
i mamy nadzieję, żeś nas polubiła
Panowie krytycy, zamiast tutaj ziewać
lepiej na nocniku zróbcie to co trzeba
Cicho i bez krzyku na Kosmicznym Nocniku
Dupa was rozboli jak po tęgim zastrzyku
na Kosmicznym Nocniku, na Kosmicznym Nocniku...

No, nareszcie, mam to za sobą
Wyobrażę sobie teraz Jakąś ładną gitarową improwizację
Hej, ta brzmi naprawdę dobrze!
Powinienem kochać siebie samego
bardziej niż siebie samego
jak sądzę...
Cóż za ton, cóż za brzmienie...
brzmi jak Elegancka Cyganka
Co to jest piżmo?
To ekskluzywne!


SCENA XVII

Arbuz w wielkanocnym jajku

Centralny Analizator

Mówi Centralny Analizator
Joe wprowadza się w stan ekstazy
pod koniec swojej wyimaginowanej piosenki
Teraz jest mu przykro,
czuje, że ogarnia go depresja,
że nadchodzi koniec
Wreszcie zdał sobie sprawę
że wyimaginowane improwizacje i słowa piosenek
istnieją wyłącznie w jego wyobraźni
i
kogo to w końcu, kurwa, obchodzi?
Kogo to, kurwa, obchodzi?

(Joe wraca do swojego obrzydliwego pokoju i po cichutku wyobraża sobie swoją ostatnią solówkę. Koniec piosenki)

Mówi Centralny Analizator
Jak widzicie, MUZYKA może nieźle
popierdolić życie...
Weźcie przykład z Joego
zróbcie tak jak on!
Powieście wyimaginowaną gitarę na kołku
i znajdźcie sobie jakąś dobrą pracę
Joe znalazł dobrą pracę
i jest teraz szczęśliwym facetem
Robi na dziennej zmianie w Instytucie Wdrażania Nowych
Technik Piekarniczych
Stoi w aroganckiej pozie
z płóciennym wężem w ręku
aplikując lukier na bułki kajzerki
Gdy tylko na pasie transmisyjnym
pojawi się kajzerka
Joe spuszcza lukier z węża...
A Jeśli nie przekonałem de
ze MUZYKA powoduje DUŻE KŁOPOTY...
no cóż, w takim razie
jestem zmuszony wyłączyć mój plastikowy megafon
i zaśpiewać ostatnią piosenkę na płycie
swoim normalnym głosem


SCENA XVIII

Mała Rozeta

Centralny Analizator

Mała Rozeta
Mała Rozeta
Mała Rozeta
i już kajzerka nie ta
oj nie ta, nie ta
Bo na niej jest Rozeta
Rozeta Rozeta
Mała Rozeta
podobna do bukieta, bukieta, bukieta
I już kajzerka nie ta, oj nie ta, oj nie ta
Bo dzięki tej Rozede
Rozede
Rozede
Rozkwitło na niej kwiecie
Oj kwiecie, kwiede
(naprawdę, bardzo kolorowe)
I czujesz się jak w lecie
oj w lede, oj w lecie
Dzięki małej Rozede
Rozede
(dąjde szansę perkusiście...!!)
Mała Rozeta
Mała Rozeta
Rozeta, Rozeta
etc.
I już kajzerka nie ta
oj nie ta, oj nie ta
etc.
Bo na niej jest Rozeta...
etc.
(mój Boże, co za improwizacja! a teraz wersja reggae)
Dla Trzeciego świata...
O nikim nie zapominamy w tej piosence...
Dla was Francuzi... chociaż myślicie, że was nie widać...
I dla mieszkańców Hiszpanii, którzy naprawdę nie widzą
Francuzów...
I dla obywateli Mongolii, którzy zawsze chcieli wybrać się na
wakacje do Hiszpanii...
I dla Tajwańczyków, którzy ostatnio dostali patami po łbach:
Dla was ten refren - Rach, Ciach, Lup, Cup, jest w Japonii wiele
dup... weźcie sobie po osiem...
Bo dzięki tej Rozecie
Rozecie
Rozecie
Rozkwitło na niej kwiecie
oj kwiecie, oj kwiecie
(i znowu wersja reggae! Tym razem do końca)
Mała Rozeta
mała Rozeta
I już kajzerka nie ta
oj nie ta, oj nie ta

(Taaaak... przyszło mi do głowy, że w niektórych regionach Trzeciego świata mogą mieć kłopoty z tańczeniem w rytm tej melodii, a to z powodu adapterów na naftę, które nie są zbyt wydajne... i czasami kończy im się paliwo, w połowie piosenki, co powoduje, że melodia brzmi tak:)

Maaaaaaałiłłllliłaaaaaaaarroooooooooozeeeeeeeettaaaaaaaa

(mimo to bawimy się dalej, nie zwracamy uwagi, że poziom paliwa spada w naszym adapterze... Dla mieszkańców Czwartego świata mam pewną propozycję - napędzajcie swój adapter pocierając o siebie dwa kije, a jeśli i to zawiedzie, wyrzućcie płytę i zróbcie sobie własną rozetę, według następującego przepisu: wsadzamy w usta garść trawy... łączymy kość strzałkową z kością goleniową... kość goleniową z kością promieniową... kość promieniową z rzepką kolanową... i wyruszamy do Nowego Yorku na przyjęcie z Warrenem. Hej!
Już przylecieliśmy, mimo ogromnych kosztów (potrójna stawka panie i panowie) Steve Gad ma zamiar zagrać ostatni refren tej piosenki... chociaż go nie widać na tym małym, czarnym rowku, on tam siedzi i robi swoje... Ja też wpatruję się w ten mały, czarny rowek i bardzo cierpię, bo nie widzę Steve'a... to co on wyprawia jest całkowicie niezharmonizowane z resztą... ale kogo to, kurwa, obchodzi... Ed Mann zadzwoni do niego później i pokaże mu gdzie raki zimują. W porzadku, Vinniee... Przybite?)


Moi muzycy
moi muzycy
moi muzycy
są lepsi niż krytycy, krytycy, krytycy
oj krytycy
Lecz mi to bez różnicy
różnicy, różnicy
Dobrzy są ci muzycy
Lecz to mi bez różnicy
Czy kurwa ci krytycy
Słyszą, że ci muzycy, muzycy, muzycy
oj muzycy
Dobrzy są bez różnicy, różnicy, różnicy
I MNIE SIĘ TO PODOBA!
Mała Rozeta
mała Rozeta
i już kajzerka nie ta, oj nie ta

Al Malkin
Nie ta...

KONIEC




Adres strony:
http://www.zappa.z.pl