GARAŻ JOEGO


Tekst poniższy pochodzi z książki pt. "Poeci rocka cz.1". Został on przetłumaczony przez Jędrzeja Polaka i Marka Zgaińskiego. Na tej stronie został on umieszczony za zgodą Jędrzeja Polaka.

AKT PIERWSZY


Zdesperowani idioci na wysokich stanowiskach znani są na całym świecie z tego, że wprowadzają najbardziej odrażające prawa, po to by zdobywać głosy wyborców (lub w takich miejscach, gdzie nie przysługuje prawo wyborcze, po to by kontrolować niebezpieczne formy zachowań grupowych). Przepisy o ochronie środowiska wprowadzono nie po to, by ochraniać naszą wodę i powietrze, ale by zdobywać głosy. Okresowe kampanie przeciwko sadzy przeprowadza się nie po to, by uwolnić nasze osiedla od moralnej zgnilizny, lecz by otoczyć aurą świętości szukających posady polityków. Jeżeli do dowolnego przemówienia wrzuci się kilka frazesów-wytrychów (jak utrzymują doradcy różnych mężów stanu) zaczynają napływać głosy, dolary, a co najważniejsze - władza przechodzi w ręce porządnego gościa (lub kobiety), który zapewni sobie największe poparcie massmediów dla swojej tandety. Oczywiście jego kumple w różnych gałeziach przemysłu też na tym nie stracą.
Wszystkie rządy unieśmiertelniają się codziennym zapotrzebowaniem na nowe akty prawne, które osoba racjonalnie myśląca powinna uznać za głupie lub niebezpieczne (albo za obydwa naraz). Nasz rząd nie jest naturalnie wyjątkiem. Jeżeli na przykład Prezydent, (lub ktokolwiek inny) pokaże się w telewizji z flagą w tle (lub z sielską scenką i flagą) i patrząc uczciwie w kamerę powie, że kłopoty energetyczne i cała inflacja wynikają z muzyki - istnieje duże prawdopodobieństwo, że większość ludzi uwierzy mu spodziewając się, że delegalizacja tej nieznośnej formy polucji hałasem, będzie niewielką ceną jaką można zapłacić za szansę kupienia benzyny, jak w starych dobrych czasach. Że to małoprawdopodobne? Że nigdy się nie stanie? Płyty robi się z nafty. Te wszystkie widowiska rockowe jeżdżące z miasta do miasta w pożerających benzynę wielotonowych ciężarówkach, te olbrzymie ilości energii zużywane do oświetlenia, wzmacniaczy, systemów nagłaśniających, maszyn do wytwarzania dymu. Te wszystkie syntezatory... Spójrzcie na plastik, z którego są zrobione. I te kostki do gitar. Co tylko chcesz.
Garaż Joego jest bzdurną historią o tym jak rząd zamierza pozbyć się muzyki (podstawowej przyczyny niepożądanych zachowań grupowych). Jest to coś w rodzaju taniego, szkolnego przedstawienia, tak jak wyglądało to jakieś dwadzieścia lat temu, z dekoracjami zrobionymi z kartonów pomalowanych plakatówkami. Jest to również coś w rodzaju wykładu w wiejskiej świetlicy, podczas którego jakiś bałwan udowadnia ci, jak wiele jest sposobów wykolejenia się - od pigułki do trawy, od trawy do strzykawki i tak dalej.
Jeśli fabuła tej historii wyda ci się zbyt absurdalna, a pomysł "Centralnego Analizatora" wprowadzającego w życie nieuchwalone przepisy prawne rozśmieszy cię, ciesz się, że nie przyszło ci żyć w jednym z tych wesołych krajów, gdzie w tym momencie muzyka jest dotkliwie ograniczana, lub jak w Iranie całkowicie nielegalna.

 

SCENA I

Wejście Centralnego Analizatora

Podkrada się, gdy niczego się nie spodziewasz. Wygląda jak latający spodek o średnicy pięciu stóp z ryjowatym aparatem nagłaśnaiającym z przody, z parą wielkich oczu umocowanych jak pince-nez, z chromowanymi, uniesionymi srogo brwiami napędznymi miniaturowym silniczkiem. Wzdłuż boków jego dyskowatego korpusu znajduje się para głupio wyglądających słuchawek i rury wydechowe, dzięki którym porusza się i które puszczając kółka potwornie smrodliwego dymu, podkreślają jego wypowiedzi. Pośrodku głowy znajdujesię rękaw do ustalania kierunku wiatru oraz ciągle obracający się aremometr. U dołu umieszczone są światła pozycyjne i trzy koła ze szprychami. Jednak porusza się tylko wtedy, gdy pracownik związków, ubrany w zieloną koszulę i spożywający na dachu kanapkę (z której okruchy spadają od czasu do czasu do wlewu paliwa Centralnego Analizatora - stąd ten smrodliwy dym) podwiesza go w tym czy innym miejscu.

Tym samym wznosi się w zasięgu naszego wzroku i odzywa się w te słowa...

Centralny Analizator

Mówi Centralny Analizator...
moim zadaniem jest wprowadzanie w życie
nieuchwalonych jeszcze praw
moim zadaniem jest także ostrzeganie wszystkich i każdego z osobna
o potencjalnych konsekwencjach
różnych codziennych czynności
które mogą prowadzić
do Kary Śmierci (lub
wpłynąć na stan konta bankowego
twoich rodziców)
Nasze zakłady penitencjarne
pełne są szczeniaków takich jak ty
którzy brzydko się bawili
wielu z nich łamie prawo
z powodu potwornej siły
jaką jest MUZYKA
Nasze badania udowadniają
że potworna siła
jest tak niebezpieczna dla większości społeczeństwa
że w tej właśnie chwili
wprowadza się przepisy prawne
mające na celu zlikwidowanie jej an zawsze
Okrutne i nieludzkie kary
opisuje się paragraf po paragrafie
tak by nie spowodować naruszenia Konstytucji
(która z kolei też jest modyfikowana
by mogła sprostać wyzwaniu Przyszłości
Obecnie przechodzę do
specjalnek prezentacji
która pokazuje co może stać się
jeśli wybierze się karierę muzyczną
BIAŁA STREFA służy
do za- i wyładunku...

 

SCENA II

Garaż Joego

Zwyczajny stary garaż w podmiejskiej dzielnicy, w którym próbuje zespół Joego. Joe (główna postać w Specjalnej Prezentacji Centralnego Analizatora) śpiewa dla nas o wzlotach i upadkach garażowego zespołu.

Joe

nie był zbyt duży
miejsca wystarczyło akurat
by postawić bębny
trzeba było tylko przymknąć rozwalone drzwi
Dodge'a rocznik 54
potem wcisnąć stary wzmacniacz
ze znakiem Fender Champ
i przechodzonego Stratocastera
z wyłamanymi progami

(W tym momencie Larry /facet, który ostatecznie rzuci muzykę i będzie nieźle zarabiał na życie jako techniczny w zespole nazywającym się ROPUCH-Ha/ przyłącza się do piosenki)

dawaliśmy czadu w garażu Joego
matka darła się
a ojciec zwariował do reszty
a my graliśmy ten sam
stary numer przez wszystkie popłudnia
i w niektóre noce
ta jedyna piosenka którą znaliśmy
była tak prosta, że nie można było
jej spieprzyć
wystarczyło tylko podciągnąc strunę
i... buzzzzzzz
Hej, w garażu Joego
nie było trawy ani LSD
tylko parę flaszek piwa
żeby złapać rytm
i nie ranić twoich uszu
i te same stare chwyty
zaczynały brzmieć jak symfonia
Brzmiały tak dobrze
że graliśmy je w kółko
JESZCZE RAZ! Dawaliśmy czadu w garażu Joego
ŚCISZCIE TO! a my graliśmy ten sam stary numer
przez wszystkie popołudnia
i w niektóre noce
Ta jedyna piosenka którą znaliśmy
była tak prosta
że nie można było jej skopać
nawet jeśli grało się na saksofonie
Wydawało nam się
że jesteśmy dobrzy
i że nasza kapela
powinna grać dalej
Tak powinno być, bo wpadliśmy w oko
panienkom z sąsiedztwa
które zaczęły przychodzić i tańczyć

(Wpada dwadzieścia nastolatek, które tupią i tańczą TUP KLASK TUP KLASK KLASK)

wybraliśmy jakąś głupią nazwę
za parę dolców wydrukowaliśmy plakat
i stanęliśmy na drodze do sławy
w odpowiednich garniturach
butach takich jakie nosili Beatlesi i nalepką na tylnej szybie
samochodu byliśmy gotowi zagrać do kotleta
w każdej knajpie
RAZ DWA TRZY CZTERY
GRAJCIE DALEJ DO CHOLERY
publika kupowała nasz numer
wstawała tańczyła i
robiła dużo szumu
zaraz potem przyszedł facet
z firmy płytowej której nie możemy wymienić
i powiedział że jak podpiszemy kontrakt
to załapiemy się na duży szmal
i lekkie życie
ale nie powiedział kiedy
to się zacznie
więc kapela rozpadła się
i wygląda na to
że już nigdy nie zagramy razem

Joe

Masz tylko jedną życiową szansę
żeby zagrać taki numer
jak...

(I gdy kapela gra swoją piosenkę Pani Borg / trzyma swojego syna Sy'a w szafie z odkurzaczem / wrzeszczy przez okno)

Pani Borg

ściszcie to!
ŚCISZCIE TO!
tutaj śpią moje dzieci
nie znacie jakiejś ładnej piosenki

Joe

(myśląc o przyszłości)
mijają lata
heavy metal i glitter rock
wpadły w oko publiczności
uszminkowani zasrańcy
znaleźli się na topie
potem zaczęło się disco
i przypłynęła Nowa Fala
i nagle pomyślałem
że nadszedł czas
by znowu zagrać ten stary numer
z garażu Joego
i jeżeli się nie mylę
wkrótce zaczniecie to tańczyć...

Centralny Analizator

BIAŁA STREFA
służy
do za- i wyładunku
jeśli chcesz za- lub wyładować
przejź do BIAŁEJ STREFY
Będzie wspaniale

Joe

mijają lata (i tak dalej)

Pani Borg

Dzwonię na POLICJĘ
już zadzwoniłam
zaraz tu będą

Sierżant Butz

mówi Policja
otoczyliśmy garaż
nikt się z niego nie wymknie
jeżeli wyjdziecie dobrowolnie
z rękami podniesionymi do góry
nikomu nic się nie stanie

(wjeżdża Zmotoryzowany Oddział nr 4)

Pani Borg

był takim grzecznym chłopcem...
przycinał mój trawnik...

Centralny Analizator

Mówi Centralny Analizator
była to pierwsza konfrontacja Joego z prawem
oczywiście nie byliśmy dla niego zbyt surowi
jeden z naszych przyjacielskich kuratorów
dał mu ciastko z dziurką
i nakazał przyjrzeć się bliżej
działalności społecznej Kościoła

 

SCENA III

Katolickie Panienki

Wesołe przyjęcie w Organizacji Młodzieży Katolickiej. Wokół wiszą girlandy z krepy, przechadzają się uczestnicy tańca z miotłą, "chodzi lisek obok drogi" wszędzie pieczone słodkości i Ksiądz Riley, który upewnia się czy na sali nie jest zbyt ciemno.

Ksiądz Riley i różni uczestnicy przyjęcia

Katolickie Panienki
z malutkim wąsikiem
czy wiesz jakim chodzą krokiem
w salce parafialnej
Ksiądz Riley może wszystko uczynić
ale Mary nie przejmuje się tym
Katolickie Panienki
czy wiesz jak się posuwają
Katolickie Panienki
nie ma nic ponad nie
dokąd idą po przedstawieniu

Joe

idą na całość
tak właśnie się posuwają
każdego dnia
a ich mamusie nic o tym nie wiedzą
HIP HIP HURA
niech żyje ich styl i klasa
nie ma nic ponad Katolickie Panienki
w O.M.K.
gdy nauczą się dmuchać

Ksiądz Riley

uczą się dmuchać
wszystkich katolickich chłopców

Mary

Warren Cucurulla

Ksiądz Riley

Katoliccy Chłopcy

Mary

tacy młodzi tacy
Ohhhhhh... mmmmmmmm

Ksiądz Riley

Katoliccy Chłopcy

Mary

Vinnie Colaiuta

Chór

gdzie oni są
czy wszyscy złożyli śluby

Ksiądz Riley

Katolickie Panienki

Warren

Carmelita Scafone

Ksiądz Riley

Katolickie Panienki

Sierżant Butz

od niej złapałem trypra!

Ksiądz Riley

Katolickie Panienki

Warren

Toni Carbone

Chór

z językiem jak cielak
może zrobić ci MLASK

Joe

Kiła mogiła
idą na całość
każdego dnia
gdy mamy zabierają je na poranki filmowe
podaj proszę pop-corn
nie ma nic nad Katolickie Panienki
z rękami w pudełkach
klęczące przed tobą

Larry

Jej głowa znajdowała się na odpowiedniej wysokości
gdy klęczała przede mną
moja mała katolicka panienka

Chór

w białych sukienkach
Katolickie Panienki
nie chodzą do spowiedzi
Katolickie Panienki
mam taką kuzynkę
kocham jej buzię
przyślij mi takich tuzin
Katolickie Panienki
OOOOOhhhhhhh
Katolickie Panienki
OOOOOhhhhhhh itd.

Centralny Analizator

Mówi Centralny Analizator
Joe miał przyjaciółkę imieniem Mary
która co tydzień chodziła na spotkania
w salce parafialnej
tam się spotykali
trzymali za ręce i myśeli
Czystymi Myślami
ale któregoś wieczoru
Mary nie pojawiła się
ciągnęła kabla za sceną
w Zbrojowni po to by dostać się
za darmo na koncert wielkiej grupy rockowej

 

SCENA IV

Towar dla technicznych

Za sceną w miejscowej Zbrojowni Mary ubrana w białą sukienkę, wyciera z kącików ust pozostałości wykonanej przez siebie usługi, podczas gdy Larry (facet z garażu, który rzucił kapelę po to, by uczciwie zarabiać na życie) zaciąga zamek swojego śmierdzącego kombinezonu i śpiewa dla tych samych nastolatek, które niedawno tupały i klaskały, a które teraz klęczą z otwartymi, różowymi buziami obok autobusu obsługi technicznnej, mając nadzieję, że zaoszczędzą na biletach, wykonując ssactwo dla wesołych chłopaków ustawiających nagłośnienie.

Larry

Hej hej hej
wszystkie panienki w przemysłowych miastach
wiem że chyba męczą was
dowcipy miejscowych żartownisiów
którzy nie potrafią okazać wam szacunku
i nie są dla was zbyt mili
więc posłuchajcie mojej przyjacielskiej rady
spróbujcie zostać
Towarem Dla Technicznych
Hej, będzie wspaniale!
Bycie Towarem Dla Technicznych
to sposób na życie!
Zwiedzaj świat!
Nie rób hałasu
wsiadaj do autobusu!
Towar Dla Technicznych
będziemy we własnym sosie
Bądź Towarem Dla Technicznych
nie zapomnij zadzwonić przed północą
techniczni na myśl o tobie się pocą
Nigdzie się nie ruszysz
nigdzie nie pojedziesz
wiem, że chyba męczą cię
ci miejscowi faceci
zawsze marzyłaś o podróżach
więc kochanie załap się
na przejażdżkę na kufrze ze sprzętem
Bądź Towarem Dla Technicznych
Wzywa cię świat z bajki
spodoba ci się to! Bądź Towarem Dla Technicznych
To sposób na życie!
nie musisz się myć
by z nami być
Towar Dla Technicznych
Hej, kupię ci pizzę
Towar Dla Technicznych
Oczywiście poznam ciś z Warrenem
Techniczni tęsknią do twojej piczki

(W tym momencie Obsługa Techniczna, jak, od czasu do czasu, wszystkie obsługi techniczne, pożycza instrumenty od wielkiego zespołu rockowego, odbywa jam-session pokazując klęczącym panienkom, że posiada wielki, surowy talent i obdarzona jest masywnym mięchem. Mary zafascynowana przedęciami, które uzyskuje Larry ssąc harmonijkę ustną, klęka ponownie i wyciąga ręce w geście całkowitego poddania. Słucha śpiwu Larrego.)

Larry

Byłaś w Alabamie
byłaś w Georgii
no i chłopcy z obsługi nie śa tacy źli
Wiem, że w duchu przyznajesz
że to sposób na życie
bo zawsze dostajesz więcej niż chciałaś
Towar Dla Technicznych
ponieważ jesteś Towarem Dla Technicznych

Mary

uwielbiam skórę

Larry

Wspaniale! Wielu chłopców z obsługi
też lubi skórę

Mary

i gumę

Larry

Taaaak, oni też lubią gumę
zwłaszcza po wysuszeniu suszarką
gdy nie ześlizguje się

Chór Technicznych

zamień szkolną bluzę
na faceta z "francuzem"

Mary

Ha, ha, ha...

Larry

spodobało ci się, co?
mówiłem, że ci się spodoba...
to sposób na życie
techniczni są mili
prezent ci kupili

Mary

Prezent dla mnie?

Larry

Mamy dla ciebie prezent

Mary

Co macie?
Co chcecie mi dać?

Larry

Wygląda jak turystyczny aparat do masażu
spodoba ci się

Mary

Skórzany...

Centralny Analizator

Ehy... chy... mówi ponownie Centralny Analizator
Dziki barbarzyńca z kluczem francuskim
w kieszeni skusił Mary i ta odeszła od Joego
skusiło ją rozpustne życie
z całą obsługą techniczną
Słynnej Grupy Rockowej
(nie wiem, czy to była ROPUCHA-Ha
nie wiem... muszę to sprawdzić)
Ponownie widzimy jak
MUZYKA
powoduje
WIELKIE KŁOPOTY

 

SCENA V

Konkurs Mokrych Podkoszulków

Po kilku tygodniach w autobusie, w czasie których Mary była utrzymywana przez obsługę techniczną i - nie mając już siły by robić im regularne przepierki - zostaje porzucona w Miami. Bez pieniędzy (i w sytuacji, gdy następna grupa rockowa miała przyjechać dopiero za trzy tygodnie) próbuje zarobić parę dolców uczestnicząc w Konkursie Mokrych Podkoszulków odbywającym się w klubie "Biusthalter".

Ike

Wygląda na to, że
dzieje się tutaj coś zabawnego
Ludzie śmieją się
tańczą przepłacają za piwo
i myślą, że wcale ich nie widać
Neon na zewnątrz reklamuje
Noc Mokrych Podkoszulków
Wszyscy są napaleni,
dziewczyny dostają wypieków
bo już za chwilę
zostaną oblane wodą
Napaleni chłopcy
widząc te wszystkie cycki
podrajcują się jeszcze bardziej
i myślą sobie: o rany! o rany!
ponieważ noen na zewnątrz reklamuje
Noc Mokrych Podkoszulków
i wszyscy w środku są rozpaleni
do czerwoności
Gdy panienki zostaną oblane wodą
ich cycuszki swardnieją
i napęcznieją jak zwykle
kiedy mokry podkoszulek
przykleja się do ciała
Wszyscy faceci chcieliby kąsać
te zgrabne, małe pesteczki
Miejscowe panienki
wypinają piersi
Myślę, że na to zasłużyły
Myślę, że na to zasłużyły
Zaczyna się
Noc Mokrych Podkoszulków
Chcecie, żeby ktoś pokazał wam
Cycka!
WIELKIEGO!
MOKREGO!
WIELKIEGO I MOKREGO!

(W tym momencie Ksiądz Riley /który został pozbawiony sutanny ze względu na brak wiernych i zapuściwszy włosy, oraz kupiwszy luźny sportowy garnitur, przeprowadził się do Miami zmieniając nazwisko na Buddy Jones / wchodzi na scenę w nowej wspaniałej roli Mistrza Ceremonii Konkursu Mokrych Podkoszulków)

Buddy Jones

Och, dzięki Ike...
Tak, oto kolejna noc Mokrych Podkoszulków
tutaj w "Biusthalterze"
raju dla CYCKÓW
Cha, cha
A teraz czarująca Mary
Z Kanooga Park
w swojej kolejnej próbie
wejścia do półfinałów...
Cześć Mary...
jak leci?

(Walona do nieprzytomności przez chłopców z obsługi technicznej, Mary nie rozpoznaje byłej osobistości kościelnej z wieczorów w salce parafialnej, podczas których dziewczyna zdobyła zręczność manualną... Zmylił ją także sportowy garnitur...)

Mary

Cześć

Zdając sobie sprawę, że nie został rozpoznany i co więcej Mary nie posłuchała dobrych religijnych rad, które dawał jej w przeszłości, Buddy Jones, jak najprawdziwszy Mistrz Ceremonii Konkursu Mokrych Podkoszulków, zaczyna pleść bzdury by zyskać na czasie... tak by Konkurs trwał jak najdłużej, dając tym samym szansę kupienia czegoś mocniejszego mongloidom siedzącym w kucki na parkiecie... kupienia trunków, które rozszerzą im horyzonty do tego stopnia, że będą mogli w pełni odczuć radosną atmosferę "Miami by Night"...

Buddy Jones

Skąd jesteś

Mary

Aaa, z autobusu...

Buddy Jones

Z którego?

Mary

Wiesz... ostatnia trasa
Wiesz, skóra...

Buddy Jones

Ach, to ty jesteś tą dziewczyną,
która przylepiła się do siedzenia
38 w autobusie technicznych...
Teraz przygotuj się
i weź głęboki oddech
bo woda jest bardzo, bardzo
zimna, ale to będzie dla ciebie
podnietą
Bo Mary jest taką gorącokrwistą
amerykańską dziewczyną,
która zrobi wszystko...

Mary

Wszystko...

Buddy Jones

Powtarzam wszystko
za pięćdziesiąt dolców
Naprawdę!

Mary

Wiesz, że potrzebuję
tej forsy
Chcę jechać do domu!

Buddy Jones

Taa, twój stary
czeka na ciebie
w szopie z narzędziami...
To prawda... Słyszeliście dobrze...
Naszą Wielką Nagrodą jest
pięćdziesiąt Amerykańskich Dolarów
dla dziewczyny
z najbardziej rajcującymi
ssaczymi proturberencjami...

Mary

To ja!

Buddy Jones

... oglądanymi przez dobrze namoczoną, debilną, białą,
męską, konserwatywną, niewyrózniającą się,
bawełnianą CZĘŚĆ BIELIZNY!
Chlust! a teraz
WODA!

Mary

Auuuuu!

Buddy Jones

Nie, piszczałabyś głośniej
gdyby oblano cię całą...
To brzmiało jakbyś dostała
kolcem lodu między oczy...
A TERAZ KOLEC DO LODU
MIĘDZY OCZY...
kupa śmiechu, Mary!
Mój Boże, co za bałagan
jest całkiem mokra
całkowicie oddana
pięćdziesięciu dolcom...
Teraz stań w świetle
reflektora, że by chłopcy
mogli dobrze się przyjrzeć,
kochanie!

Mary

Oto ja!

Buddy Jones

Co mówicie ludzie?
Niezłe donice?
No Mary, a teraz
potrząśnij nimi trochę...
O Boże!
Spójrzcie jak nimi trzęsie!

Mary

Ooooch! Tańczę! Tańczę!

Buddy Jones

I czyż nie o to chodzi
w życiu!
Masz swoje
pięćdziesiąt dolcy, Mary...

Mary

O wspaniale! Teraz mogę
jechać do domu!

Buddy Jones

Dom jest tam, gdzie twoje serce.

Mary

W autobusie.

 

SCENA VI

Czas dla ROPUCH-HA

W którymś to momencie zespół grający w "Biusthalterze" rozpoczyna zmodyfikowaną wersję jednego z przebojów ROPUCH-HA. Buddy Jones z utęsknieniem patrzy na małe pesteczki przebijające przez koszulkę Mary, ale jest już za późno...
Rozpozmał ją kolejny facet z Garażu Joego, Warren (który jest teraz czołowym gitarzystą rytmicznym w stylu discofusion, grającym w knajpach z Konkursem Mokrych Podkoszulków, obecnie zabezpieczającym po linii ekscytującego brzdąkania konkurs Miami). Warren dowiedział się właśnie o kolejnych szczegółach z życia Mary w autobusie wesołej obsługi technicznej. W końcu wysyła list do Joego, w którym informuje go o wszystkim...

Centralny Analizator

Mówi Centralny Analizator...
W tym czasie Joe dowiedział się o obrzydliwych
wyczynach Mary...
Wpada w złe towarzystwo
i zostaje uwiedziony przez dziewczynę imieniem Lucille,
która pracuje w barze samoobsługowym
Lucille zaraża go
wstydliwą chorobą...

 

SCENA VII

Dlaczego mnie boli kiedy siusiam

Krótko po stosunku z panią z baru samoobsługowego, Joe dokonuje straszliwego odkrycia...

Joe

Dlaczego boli mnie
kiedy siusiam?
Dlaczego boli mnie
kiedy siusiam?
Nie chcę by żaden doktor
wsadzał mi tam igłę
Dlaczego boli mnie
kiedy siusiam?
Złapałem to na sedesie
Złapałem to na sedesie
Skoczyło na mnie
i chwyciło za mięcho
gdy siedziałem na sedesie
Mam jaja jak u smoka
Mam jaja jak u smoka
to wszystko wina
Gono-ko-ko-koka
Mam jaja jak u smoka
Auu-auu-auuu!
Dlaczego
Dlaczego
Dlaczego
Dlaczego boli...
mnie... kiedy
Siuuuuuuuuuuu
siaaaaaaaaaaam!

 

SCENA VIII

Lucille zawróciła mi w głowie

Joe jest tak zdezorientowany swoją chorobą, że przechodzi do pokoju obok i puszcza tytułowy kawałek ze starego albumu Jeffa Simmonsa i śpiewa razem z nim.

Joe

Lucille
zawróciła mi w głowie
Ale ją kocham
Ciągle ją kocham
Lucille
zawróciła mi w głowie
Ale ją kocham
Ciągle ją kocham
Lucille
zawróciła mi w głowie
Ale jej pragnę
Och jak jej pragnę
Co chcesz ze mną zrobić
Lucille?
Co chcesz ze mną zrobić
Lucille?
Doprowadzasz mnie do szaleństwa
Lucille
Łamiesz moje serce
Lecz ciągle cię kocham
Ciągle kocham
Lucille
Łamiesz moje serce
Lecz ciągle cię pragnę
Ciągle pragnę
Traktuje mnie jakby
mój wzwód
był z kamienia
Ucieka
a ja zostaję w domu sam
całkiem sam
Nie odpowiada kiedy
dzwonię
przez telefon
Zawróciła mi w głowie
i płaczę przez cały czas
Lucille
Zawróciła mi w głowie itd. itd. itd.

Centralny Analizator

Cześć...
To znowu ja... CENTRALNY ANALIZATOR...
Cześć... To ja...
Znowu Centralny Analizator...
Joe powiedział, że Lucille
zawróciła mu w głowie...
Ale czy sprawiła to ta dziewczyna
czy muzyka?
Jak widzicie
... dziewczyny, muzyka, choroby,
złamane serca idą ze sobą
w parze...
Joe popadł w tarapaty
Ale prawdziwe kłopoty
miały się dopiero zacząć...
Joe był tak skołowany
że nic nie mógł zrobić
... znalazł się w beznadziejnym położeniu
wciągany przez wir
swoich niepochamowanych pragnień
... chłopak stał się ruiną
i wtedy po raz pierwszy
uczynił coś MĄDREGO...
Rzucił dotychczasowe życie...
i dał dużo pieniędzy L.Ronowi
Hooverowi... na Pierwszy
Kościół
Aplikantologii!!!

 

KONIEC AKTU PIERWSZEGO



Adres strony:
http://www.zappa.z.pl